Polska 'najgorsza w klasie' w europejskiej polityce energetycznej [KOMENTARZ]

Standardowo znamy to ze szkoły – każda klasa miała swoją specyficzną strukturę. Był klasowy „prymus” (zawsze wygrywający we wszystkich olimpiadach przedmiotowych), była „ulubienica nauczycielki” (zwykle mająca dodatkowo ambitnych i angażujących się w życie szkoły rodziców), „elita” klasowa (rozdająca karty i organizująca najlepsze imprezy),  „grupa średniaków” (właściwie nie wyróżniająca się niczym), jeden czy dwóch „słabeuszy” (zawsze mających problemy, ale wyciąganych za uszy na koniec roku przez nauczycieli) i wreszcie… „ten najgorszy” – klasowa czarna owca, gdzie wszyscy czuli, że już nic z niego nie będzie.